Z szybciutkim postem ze strefy urody dzisiaj do Was przybywam. Orzeźwiona egzotyką kolorów szminek od Freedom Makeup i paletą ProArtist zestawiłam dla was kilka inspiracyjnych zdjęć.

Jak wiecie, w składy i obietnice producenta nigdy się nie zagłębiam. Zarówno swatche, jak i te informacje mieliście możliwość oglądać nie raz. Jeśli chodzi o moją opinię, zawsze wystawiam godne polecenia rzeczy, a więc i tym razem tak jest.
Szminki mają lekko kremową konsystencję, nie są "ciężkością" dla naszego makijażu, dlatego też chętnie będę wybierała je w te wakacje. Efekt utrzymuję się kilka godzin, nie jest jednak problemem wrzucić takiego maluszka do torebki. :)

Paleta zainteresowała mnie mocno kolorami. Nakładam je pędzelkiem i chętnie mieszam, tworząc efekt idealnego ombre na ustach. Pojawi się jeszcze na pewno na niejednej sesji zdjęciowej.

Jestem ciekawa tym razem, czy wy mieliście styczność z tymi produktami i jak się sprawdziły!