Wreszcie pozałatwiałam większość codziennych rzeczy, więc mogę raz na jakiś czas poświęcić dłuższą chwilę na coś co naprawdę lubię. Makijaż, zarówno ten codzienny, jak i artystyczny to nie lada radość, praca nad cierpliwością i swego rodzaju hobby. 
Od jakiegoś miesiąca testuje nową paletkę Makeup Revolution w pięknych, ciepłych odcieniach. 
Cudeńko to jest limitowanym produktem marki, który wyszedł z okazji wybicia 1 000 000 fanów na oficjalnym profilu na Instagramie. Można ją dostać tylko i wyłącznie, robiąc zakupy za min. 75 złotych (produkty matki MUR) w sklepach online: Cocolita, eKobieca, Lady Makeup, Kosmetyki z Ameryki. 
Kiedy kurier przyniósł mi małą paczuszkę do domu, byłam mile zaskoczona sprawdzając nadawcę. Osłupiałam dopiero po otwarciu opakowania. Paletka w pięknym, różowo-złotym metalowym opakowaniu wyglądającym bardzo elegancko i wartościowo. Dodatkowy element w postaci przeźroczystej nakładki (nadrukowany skład oraz napisy) i urocza, personalizowana kokardka. Po otwarciu mamy lusterko na całej szerokości górnej części i aż 8 niesamowitych cieni! 
Wszystkie kolorki niesamowicie wypadają pod względem pigmentacji, barwy i wytrzymałości. Wspaniale się blendują, nie osypują , jedynie przy 4 z kolei, brudnym różu można by zauważyć jakieś pyłki. Połowa cieni ma wytłaczany napis, za co duży plus - dodają charakteru. Szczerze powiedziawszy polubiłam wszystkie kolorki i nawet nie sądziłam, że marka wyjdzie do fanów z taką niespodzianką. Paletką można przygotować zarówno lekki, jak i wieczorowy, mocno napigmentowany makijaż. Jedynym minusem to brak jej dostępności poza zamówieniami, byłabym skłonna kupić tę paletę na równi z innymi ulubionymi, choćby czekoladkami. Jest tego jednak i dobra strona, gdyby nie limitowana edycja, nie byłaby aż tak prestiżowa!
Jak przypadła wam do gustu? :)